2009-08-23
Wszyscy jesteśmy ulepieni z jednej gliny...
Opis
Jak się okazuje także GLINA może łączyć pokolenia i odmienne kultury, o czym przekonałam się uczestnicząc w tegorocznej paradzie Glinoludów w Bolesławcu. Kilkunastocentymetrową warstwą specyficznej mazi pokryte były zarówno dzieci, dorośli, jak i staruszkowie. Specyfikę gliniastych postaci podkreślały także oryginalne gadżety jak np. gitara, parasol czy wianek na głowę. Furorę zrobił vw garbus, który na czas parady zmienił kolor z czerwonego na gliniasty. Co więcej gliną pokryci byli nie tylko ludzie, ale i zwierzęta, czego dowodem był „gliniasty” koń i pies. W czasie parady doszło nawet do prawdziwego ślubu! I jak po tym wszystkim nie uwierzyć w magiczną moc gliny…
2009-08-22
Glinoludy...
Opis
Słyszeliscie o Glinoludach? Jeśli nie to w któtce Wam o nich opowiem. Dziś bowiem wybieram się na paradę tej intrygującej "nacji". W Bolesławcu bowiem przez cały weekend (Tj.21-23 SIERPNIA) trwa festiwal ceramiki, w czasie którego glina przybiera nie tylko najróżniejsze kształty, ale takze je nadaje. Ale dość gadania, przygoda czeka, hurrra!!! Wracam w niedzielę oczywiście z obszerną relacji i fotkami:)
2009-08-21
Praga cz.2. - czyli gdzie nosa nie wsadzisz, tam zabytki...
Oczywiście, Praga to nie tylko "dobre piwo w dobrej knajpie" ... ale także mnóstwo ciekawych zabytków, galerii i muzeów, o czym przekonałam się n awłasnej skórze. To co warto zobaczyć, to na pewno katedra św. Wita. Feria witrażowych kolorów, która przenika kościelne mury, wprost przenosi do innego wymiaru. Jest też bardzo wiele miejsc poświęconych Francowi Kafce, jak choćby żartobliwa fonntana z jego wizerunkiem. Mimo, że nie jestem fanką zwiedzania muzeów, Praga posiada gęstą sieć naprawdę ciekawych, niespotykanych galerii, w których panuje istnie artystyczny klimat. Mi udało sie zobaczyć kolekcję fotografii Jana Saudka w jego prywatnej wystawowni:) Czeska stolica posiada tylko jeden minus - tego "wszystkiego" jest tam po prostu za dużo. Znalazłam więc prosty sposób, na pozbycie się wewnętrznej frustracji wynikającej z tego, że "nie zobaczyłem wszystkiego"... Wyrzuciłam przewodnik do kosza i ruszyłam przed siebie.
2009-08-21
Praga cz.1. - czyli gdzie nosa nie wsadzisz, tam knajpa...
Opis
Zwiedzać można różnymi metodami. Przewonikowo, czyli "zaliczamy najważniejsze zabytki", krajoznawczo, czyli do trasy "zabytkowej" dorzucamy jakąś galerię lub antykwariat lub też eksperymentalnie. To właśnie tym ostatnim sposobem postanowiłam poznać czeską Pragę. Dlaczego? Tradycyjne zwiedzanie w lutowe, mrożne dnie do najprzyjemniejszych nie należy, zatem należało znależć jakąś alternatywę na zimowe wiatry znad Wełtawy. Rozwiązaniem okazały się przytulne i nader urokliwe knajpki, których jest tam po prostu mnóstwo. Na mojej mapie znalazły się m.inn. takie miejsca jak Pivovarsky Dom, Carna Hora czy Bredovsky Dvur - jedne z najlepszych knajp w jakich kiedykolwiek byłam. To właśnie tu miałam okazję spróbować piwa o smaku gumy do żucia, wiśni, coli czy tak zwanego "żywego piwa". I tak to moje praskie eksperymento-podózowanie spowodowało, że no cóż.. stałam się "wytrawną piwoszką". A zatem NA ZDROWIE!
2009-08-19
Zamkowych historii ciąg dalszy...
Nie wiem czemu, ale lubię zwiedzać zamki. Tym razem chciałam podzielić się z Wami wrażeniami z pobytu na zamku w Toszku. Ta prawdziwa perła ziemi śląskiej oczarowała mnie swoją tajemniczością. Magia tego miejsca wiąże sie przede wszystkim z jego historią. Na przestrzeni stuleci zamek przechodził bowiem "z rąk do rąk". Jednocześnie każdy z nowych właścicieli "dorzucał tu coś od siebie". To właśnie takim sposobem powstała barwna, pełna romansów, zagadek i legend historia grodu... Ci, którzy jednak za historią nie przepadają mogą tu połazic po murach, wejść na wieżę czy poleniuchować w cieniu drzew. Najciekawiej wybrać się tu jednak w czasie organizowanych festiwali. Do najbardziej popularnych należą Brewerie Toszeckie, Celtycka Noc Świetojańska oraz Oktoberfest, który rozpoczyna się tu 3 pażdziernika.
2009-08-17
Spacerkiem po Łodzi
W moim osobistym rankingu miast Polski, Łódź zajmuje wysokie 2 miejsce. Czym sobie na to zasłużyła? No cóż… Przede wszystkim „pachnie” tu sztuką i historią. Stare łączy się z nowym, tradycyjność przeplata z nowoczesnością. Widać to niemal na każdym kroku. Spacerując miejskimi uliczkami spotyka się, więc przedwojenne kamienice „wrośnięte” do szklanej ściany nowoczesnego banku. Gdzie indziej natomiast współczesne, abstrakcyjne rzeźby „wkradają się” w poukładaną przestrzeń parków, czy też kontrastują z „architektonicznymi pamiątkami” sprzed II wojny światowej. Szczególna polecenia jest ulica Piotrkowska. Powstały przy niej deptak, to niemal znak rozpoznawczy Łodzi. Pełno tu stylowych kawiarni, klimatycznych pubów oraz najrozmaitszych galerii sztuki. To prawdziwy raj również dla tych, którzy lubią „wygrzebać” sobie jakąś oryginalną rzecz. Na pchlich targach, które regularnie się tu organizuje, można kupić starą lampę, czy krzesło, ale również niespotykany materiał, który może posłużyć jako obicie czy też zasłona. Spacerując po Łdzi nie można ominąć także tamtejszych parków. Niesamowitym miejscem jest np. Palmiarnia Ogrodu Botanicznego mieszcząca się przy al. Piłsudskiego. Budynek podzielono na kilka sal reprezentujących strefy geograficzne. Znajdziemy tu m.in. roślinność lasu równikowego i podzwrotnikowego, kolekcję kaktusów czy ogród japoński. Na koniec wędrówki zapraszam – do moim zdaniem - najfajniejszej, najciekawszej i na pewno jednej z największych galerii handlowych – „Manufaktury”. Mieści się ona w byłych zakładach włókienniczych. Oprócz tego, że można tu kupić niemal wszystko, to również miejsce festynów, koncertów i dobrej zabawy.
2009-08-14
2w1 czyli susły na zamku
Żeby „wdrapać się” na jeden z największych zamków w Europie Środkowej trzeba pokonać 634m.n.p.m. Wysiłek jednak jak najbardziej się opłaca. Konstrukcja twierdzy w Spiszu (Spišský hrad na Słowacji) mimo 800-set letniego „stażu” wciąż jest, bowiem w bardzo dobrym stanie. Zachwyca przede wszystkim wielkość tego unikatowego dzieła naszych europejskich przodków. Obszar zamku zajmuje mianowicie powierzchnię ponad 4 hektarów. Zachowane niemal w całości mury stanowią świetny punkt widokowy na okolicę. Przy dobrej pogodzie można stąd nawet zobaczyć Tatry. Twierdzę zaadoptowano pod muzeum. Komnaty odwzorowują dawny styl życia dworzan. Na ścianach wiszą szable, łuki, tarcze. Na dziedzińcu zamku można natomiast coś zjeść, kupić pamiątkę lub podziwiać czasowe wystawy z różnych dziedzin sztuki.Uwagę przyciąga jeszcze jeden aspekt. Twierdza jest, bowiem miejscem, które szczególnie ukochały sobie susły. Od kilku lat znajduje się tu kolonia tego gryzonia. Co więcej zwierzątka na tyle przyzwyczaiły się do turystów, że „bez ogródek” wychodzą ze swoich norek i baraszkują po zamkowym placu.